"BARDZO DŁUGIE DNI" ROZMOWA Z ŁUKASZEM BOROWSKIM
Kategoria: Wywiady28 maja o godzinie 20.45 w Kinie Pod Baranami, podczas 51. Krakowskiego Festiwalu Filmowego, odbędzie się światowa premiera filmu "3 dni wolności". Ten niezwykły, krótkometrażowy dokument wyselekcjonowany został do Panoramy Filmu Polskiego, sekcji, która powstała z myślą o najnowszych i najciekawszych dokumentach i krótkich fabułach, jakie powstały w ciągu ostatnich miesięcy w Polsce. Cykl przygotowany został specjalnie z myślą o gościach zagranicznych: programatorach światowych festiwali filmowych i przedstawicieli stacji telewizyjnych. Już sam fakt obecności produkcji w Panoramie Filmu Polskiego świadczy o jej wysokim, światowym poziomie. Rozmawiamy z Łukaszem Borowskim, reżyserem filmu "3 dni wolności", zrealizowanego w ramach Programu Dokumentalnego w Szkole Wajdy.
Skąd wziął się pomysł na film "3 dni wolności"?
Przeczytałem w gazecie artykuł na temat fundacji, która pomaga powrócić do normalnego życia więźniom kończącym odbywać wieloletnie wyroki. Zainteresowało mnie, w jaki sposób człowiek po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach odosobnienia patrzy na nasz świat. Co go zaskakuje? Co szokuje? Co się tak naprawdę przez te lata zmieniło? Doszedłem do wniosku, że bohater po wieloletnim wyroku pozwoli spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość w sposób świeży i czysty. Jak dziecko. Bardzo interesujące było również pytanie, co taka osoba zrobi po opuszczeniu zakładu, szczególnie w sytuacji, gdy na wolności może spędzić bardzo krótki czas. O czym marzy się przez wszystkie lata wyroku? Za czym tęskni się najbardziej? Gdzie więzień kieruje swoje pierwsze kroki? Co – po upływie wielu lat w więzieniu i w sytuacji bardzo ograniczonego czasu – okazuje się najważniejsze?
W jaki sposób znalazłeś Piotra – głównego bohatera filmu?
Nie było to proste. Łatwo wyobrazić sobie kogoś, kto kilkadziesiąt lat przesiedział za kratami. Taka osoba jest kompletnie zamknięta, nie pokazuje swojej prawdziwej twarzy, nie okazuje emocji – okazywanie emocji nie jest przecież w więzieniu rzeczą pożądaną, należy je tłumić, bo są oznaką słabości. Piotr był zupełnie inny. Jest osobą – oczywiście jak na więźnia - bardzo otwartą na innych, łatwo nawiązującą kontakty, otwartą na to, co przyniesie życie, mimo, że jak dotąd przyniosło mu niewiele dobrego. Podczas naszego pierwszego spotkania, które trwało godzinę, bo tyle mieliśmy czasu, bardzo dużo mi o sobie opowiedział i właściwie kompletnie mnie zagadał. Po tej rozmowie wiedziałem, że ma cechy, jakie powinien mieć bohater mojego filmu - głód życia, entuzjazm, zdolność do szczerych i żywiołowych reakcji.
Zdawałem sobie sprawę, że wyjście na wolność będzie dla Piotra niezwykle intensywnym doświadczeniem. Tym niemniej to, co wydarzyło się, kiedy Piotr opuścił swoją celę, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.
W jaki sposób więźniowie przygotowywani są do wyjścia na wolność po długoletnim wyroku? Czy ktoś im mówi, jak powinni się zachować, co się zmieniło, jak się teraz żyje?
Taki człowiek wychodzi w zupełnie nieznaną przestrzeń. Piotr przesiedział większość swojego życia w więzieniu, z okien którego niewiele widać. Oczywiście niektórzy więźniowie wychodzą z wychowawcami na zajęcia kulturalno – oświatowe, ogniska, mają dostęp do telewizji, nieliczni – co jest dużym przywilejem - pracują poza więzieniem. Z drugiej jednak strony nie wiedzą najprostszych rzeczy: jak odczepić wózek w hipermarkecie czy skasować bilet.
Mój bohater chciał kiedyś kupić w sklepie Snickersa. Poprosił o niego sprzedawczynię, a ona odpowiedziała mu: “Niech pan sobie weźmie”. Oczywiście kiedyś również istniały sklepy samoobsługowe, ale Piotr był bardzo zdziwiony, że ktoś ufa mu do tego stopnia, że pozwala wziąć coś samemu z półki.
Oczywiście więźniowie nie są też przygotowani do tego, żeby zmierzyć się ze swoim życiem na wyższym poziomie, żeby zaplanować przyszłość, poradzić z przeszłością.
Co dla twojego bohatera było największym rozczarowaniem?
Siostra.
Piotr jest z jednej strony człowiekiem dość entuzjastycznym, a z drugiej trzeźwo oceniającym rzeczywistość. Na pewno, jadąc do siostry, której nie widział 11 lat, nie liczył na to, że będzie jak w bajce. Tym niemniej bardzo się starał, ubrał się najporządniej, jak mógł, chciał zrobić dobre wrażenie. Chciał pokazać, że się zmienił, że stara się wyjść na prostą. Z pewnością liczył na to, że uda mu się odzyskać jakąś część swojego dawnego życia, że nie będzie musiał zaczynać zupełnie od początku. Okazało się, że jest to niemożliwe.
Pojawiła się też obawa, że wróci na drogę, na jaką nie chce wracać.
Czy na więźnia poza murami czyhają jakieś szczególne niebezpieczeństwa?
Kiedy więzień wychodzi z zakładu po długim wyroku, nie ma żadnego kierunku, w jakim mógłby się zwrócić. Nikogo nie zna, tempo życia przytłacza go, czuje się nieakceptowany, wydaje mu się, że zachowuje się nienaturalnie, że wszyscy go obserwują i rozpoznają w nim więźnia. Czuje się po pierwsze bardzo zagubiony, a po drugie osaczony, swoje kroki kieruje więc do miejsca bezpiecznego, w którym nikt go nie odrzuca, nie ocenia. Wraca do swojego starego otoczenia, odnawia kontakty ze znajomymi ze środowiska przestępczego. Naturalnie bardzo szybko znów wchodzi w konflikt z prawem i trafia do więzienia. Warto podkreślić, że wielu recydywistów do więzienia wraca z ulgą, niczym do swojego jedynego domu.
Marek, filmowy przyjaciel Piotra, który również wiele lat spędził w celi, opowiedział mi o swoim rekordzie – we wtorek wyszedł z więzienia, a już w środę na powrót znajdował się za kratami.
Jak pomogła ci Szkoła Wajdy?
Szkoła dała mi bardzo dużo. Na każdym etapie, począwszy od pomysłu, a skończywszy na ostatecznym montażu mogłem konsultować się nie tylko z profesorami, ale również ze współkursantami. Kształt filmu wykuwał się podczas gorących dyskusji, bo w Szkole nie obowiązuje model polegający na tym, że profesor wie lepiej i każe studentowi postąpić w określony sposób. Wykładowcy i koledzy na zasadzie burzy mózgów pomagali mi wybrać najlepsze rozwiązania. Były to bardzo płodne rozmowy.
Na kolejnych etapach pojawiało się bardzo wiele różnych pomysłów. Jeśli długo pracuje się nad projektem, traci się dystans – wykładowcy i kursanci pomagali mi ten dystans odzyskać, spojrzeć na temat z innej strony. Kilkakrotnie było też tak, że problem, z którym się borykałem i który przynosiłem na kurs, znajdował natychmiastowe rozwiązanie, ponieważ ktoś spoglądał na niego świeżym okiem.
Co było dla ciebie największą trudnością?
Najtrudniejsze było chyba to, na czym zależało mi najbardziej: aby w filmie zawrzeć upływ czasu, aby opowiedzieć o czasie, który został przez Piotra bezpowrotnie stracony, o tych wszystkich latach, które minęły mu za kratami, o wszystkich możliwościach, jakie bezpowrotnie utracił. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na to, by opowiedzieć nie tylko o zmarnowanej przeszłości Piotra, ale odnieść się także do przyszłości, która nastąpi, gdy wyjdzie z więzienia.
Oczywiście borykaliśmy się także z wieloma typowymi problemami montażowymi, polegającymi na tym, czy jakaś scena powinna znaleźć się w filmie, czy też nie. Najtrudniej było podjąć decyzję dotyczącą sceny, w której Piotr w przykry, drastyczny sposób opowiada o przestępstwie, które popełnił. Ostatecznie zrezygnowałem z tej sceny. Widz i tak jest przecież świadom, że bohater mojego filmu dopuścił się ciężkiego przestępstwa, nie czułem więc potrzeby, by to dodatkowo podkreślać. Chciałem, żeby “3 dni wolności” nie były tylko filmem o więźniu czy przestępcy, ale filmem o człowieku.
Rozmawiała Adrianna Bogdziewicz
Więcej o filmie tutaj.